Cd...

Bir Gandus okazalo sie ostatnim przystankiem w Maroku. Przedostanie sie do Mauretanii to czekanie w kilku kolejkach, formularze wyjazdowe i dopiero okolo poludnia jestesmy po wszystkich formalnosciach.
Za ostatnim szlabanem droga niczyja a raczej brak drogi. Tony smieci, wraki samochodow, ktory wygladaly jakby spotkaly sie z mina. Nieco wystraszeni czekamy na pierwsza ciezarowke, ktora wlecze sie ze mozolem pokonujac nierownosci. Granica Mauretanii wita nas zielona flaga z polksiezycem.
Kolejne formalnosci, najpierw zandarmeria, potem posterunki policji i .......dwie godziny pytan, rozmow, prob "zakupu pozwolenia" na przejazd.
Nic z tego. Nie dostalismy wiz na granicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz