Jest autobus. Ktos sprzedaje bilety. Drugi odbiera bagaze i oplaty za nie. Klient czeka. Bagaze wedruja do luku bagazowego, czesc - te co sie zmieszcza pod siedzenia, nad siedzenia, duze na dach. Pakowanie, przywiazywanie trwa i trwa, wszystko sie zmiesci. Klient czeka, bola go nogi. Pakowanie trwa, wszystkie miejsca juz zajete, to znaczy bilety na miejsca zostaly wyprzedane. Teraz zjawia sie ktos i czyta z listy nazwiska pasazerow, bez pospiechu: Traore Ahmed, Mamadou Baba, Aziz Boubour itd, itd. Pasazerowie wchodza, zajmuja wolne, dogodne miejsca w rupieciu tak zakurzonym I starym, ze “Europejczykowi” trudno w to uwierzyc, ze to jeszcze jezdzi. Wszyscy zajeli swoje miejsca, jest kierowca, odpalono silnik, wewnatrz panuje niewyslowiony upal, duchota tak duza, ze nie sposob jej porownac z niczym poza sauna – pot kapie, zalewa kazda czesc ciala, o oddech trzeba walczyc; gdyby nie kawalek szmatki, recznika, kapelusza, chusty I otarciu twarzy – wkrotce pot zapelni oczy i nie mozna juz wtedy zobaczyc, ze powodem dalszego postoju jest np:
- nowy pasazer , ktorego bagaz trzeba przeciez gdzies zmiescic, odwiazac liny, zdjac siatke zabezpieczajaca, upakowac na bagazniku, zabezpieczyc,
- tankowanie na ktore wczesniej nie bylo czasu, nie mozna bylo przewidziec, bo skad wiadomo, czy bedzie na tyle pasazerow; teraz sa klienci w srodku, zaplacili wiec sa srodki na paliwo – goraco, ale co? przeciez nie uciekna!
- teraz jest csas na zalatwienie czyjejs sprawy, umowienie sie na kawe itp, na chwile odpoczynku bo przeciez zaraz w dluga droge 200 km do przejechania!
Autobus rusza. Lekki powiew cieplego powietrza przyjemnie oplywa twarz. . .
Autobus hamuje, korek! Sauna znow pelna para.
Autobus rusza, autobus staje. Pasazer ledwo zyje.
Autobus rusza. Pasazer nabiera nadziei.
Autobus hamuje, pasazer ma dosc.
Autobus rusza.
Przed nim 200 kilometrow trasy.
Autobus jedzie. . . i jedzie. . . i jedzie . . . czasem przystaje na zapakowanie kolejnego pasazera, przeciez sie zmiesci - jak nie na siedzeniu to obok, na podlodze, na beczce wody, na kawalku drewna, worku, na kims innym. Czasem jest to czas dla pasazera aby rozprostowal swe konczyny, zaczerpnal lyk powietrza o mniejszym natezeniu spalin, zrobil zakupy.
Pasazer wstepuje do sklepu, kupuje wode, sprzedawca nie ma drobnych idzie rozmienic i wraca, pasazer wychodzi ze sklepu – autobusu juz nie ma, odjechal !
Autobus jedzie, w tym czasie ktos zdazy zalatwic jakas sprawe, pasazer nie musi zostac poinformowany, autobus po niego wroci.
Pasazer sie denerwuje czekajac na autobus, ktos mu powiedzial, ze autobus wroci. Autobus nie wraca. Autobus wraca. Pasazer zajmuje swoje miejsce. Zwalnia oddech, nie rozumie.
Autobus rusza i jedzie… i jedzie…
Gdy gorace powietrze bucha spod nieszczelnej podlogi z cala moca rozgrzanego silnika – noc jest ciepla, dzien piekielny. Gdy nie dmucha, jest zimna, mozna zmarznac.
Autobus jedzie. . . i jedzie . . przejedzie te 200 km i po okolo 5-10 godzinach dociera na miejsce, stacje, dworzec. .
Teraz ustawi sie, za chwile, za moment ; nie jeszcze nie tak, cofnie, podjedzie, jest! mozna wysiadac !
Prochno z czlowieka toczy sie do drzwi, wysiada, oczekuje na swoj bagaz. Czy jest ciemno czy jasno, juz ktos czeka, chce pomoc, chce poznac, chce bys za nim szedl, jechal z nim do hotelu jaki Ci wskaze, poleci, jechal taksowka, ta ktora wskaze, albo zawiezie bagaze na malej kolasce, albo zaniesie je za Ciebie. Wszystko to tylko dlatego, ze ten ktos juz czuje sie twoim przyjacielem, a to ze na koncu na ‘’odczep sie’’ dasz mu wreszcie upragniony przez niego napiwek to juz inna sprawa.
Pasazer ma dosc, jest zmeczony, zdenerwowany, z bolaca glowa, chce odpoczac – pozwala sie prowadzic – daje tips, zasypia w namiocie
:)
- nowy pasazer , ktorego bagaz trzeba przeciez gdzies zmiescic, odwiazac liny, zdjac siatke zabezpieczajaca, upakowac na bagazniku, zabezpieczyc,
- tankowanie na ktore wczesniej nie bylo czasu, nie mozna bylo przewidziec, bo skad wiadomo, czy bedzie na tyle pasazerow; teraz sa klienci w srodku, zaplacili wiec sa srodki na paliwo – goraco, ale co? przeciez nie uciekna!
- teraz jest csas na zalatwienie czyjejs sprawy, umowienie sie na kawe itp, na chwile odpoczynku bo przeciez zaraz w dluga droge 200 km do przejechania!
Autobus rusza. Lekki powiew cieplego powietrza przyjemnie oplywa twarz. . .
Autobus hamuje, korek! Sauna znow pelna para.
Autobus rusza, autobus staje. Pasazer ledwo zyje.
Autobus rusza. Pasazer nabiera nadziei.
Autobus hamuje, pasazer ma dosc.
Autobus rusza.
Przed nim 200 kilometrow trasy.
Autobus jedzie. . . i jedzie. . . i jedzie . . . czasem przystaje na zapakowanie kolejnego pasazera, przeciez sie zmiesci - jak nie na siedzeniu to obok, na podlodze, na beczce wody, na kawalku drewna, worku, na kims innym. Czasem jest to czas dla pasazera aby rozprostowal swe konczyny, zaczerpnal lyk powietrza o mniejszym natezeniu spalin, zrobil zakupy.
Pasazer wstepuje do sklepu, kupuje wode, sprzedawca nie ma drobnych idzie rozmienic i wraca, pasazer wychodzi ze sklepu – autobusu juz nie ma, odjechal !
Autobus jedzie, w tym czasie ktos zdazy zalatwic jakas sprawe, pasazer nie musi zostac poinformowany, autobus po niego wroci.
Pasazer sie denerwuje czekajac na autobus, ktos mu powiedzial, ze autobus wroci. Autobus nie wraca. Autobus wraca. Pasazer zajmuje swoje miejsce. Zwalnia oddech, nie rozumie.
Autobus rusza i jedzie… i jedzie…
Gdy gorace powietrze bucha spod nieszczelnej podlogi z cala moca rozgrzanego silnika – noc jest ciepla, dzien piekielny. Gdy nie dmucha, jest zimna, mozna zmarznac.
Autobus jedzie. . . i jedzie . . przejedzie te 200 km i po okolo 5-10 godzinach dociera na miejsce, stacje, dworzec. .
Teraz ustawi sie, za chwile, za moment ; nie jeszcze nie tak, cofnie, podjedzie, jest! mozna wysiadac !
Prochno z czlowieka toczy sie do drzwi, wysiada, oczekuje na swoj bagaz. Czy jest ciemno czy jasno, juz ktos czeka, chce pomoc, chce poznac, chce bys za nim szedl, jechal z nim do hotelu jaki Ci wskaze, poleci, jechal taksowka, ta ktora wskaze, albo zawiezie bagaze na malej kolasce, albo zaniesie je za Ciebie. Wszystko to tylko dlatego, ze ten ktos juz czuje sie twoim przyjacielem, a to ze na koncu na ‘’odczep sie’’ dasz mu wreszcie upragniony przez niego napiwek to juz inna sprawa.
Pasazer ma dosc, jest zmeczony, zdenerwowany, z bolaca glowa, chce odpoczac – pozwala sie prowadzic – daje tips, zasypia w namiocie
:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz